Jak podaje
Rz za PAP, paryski festiwal nagradza filmy w czterech kategoriach: kinowej, telewizyjnej, internetowej i komórkowej. W tej ostatniej kategorii nagrodzono film przedstawiający śmierć Roberta Dziekańskiego. Na kanadyjskim kanale CTV film ten opublikowano pod tytułem: "Taser: broń, która nie zabija?".
Wspomniany film dokumentuje tragiczne wydarzenie, do którego doszło na lotnisku w Vancouver. Kanadyjscy policjanci uznali, że Polak Robert Dziekański zachowuje się agresywnie i użyli przeciwko niemu elektrycznego paralizatora (tzw. tasera). Na filmie widać moment obezwładnienia i słychać krzyki ofiary. Scena mimo braku szczegółów jest bardzo wstrząsająca.
Wspomniany film został nakręcony przez Paula Pritcharda. Początkowo Kanadyjska Królewska Policja Konna (RCMP) nie chciała go oddać autorowi, który przekazał jej swój telefon. Potem okazało się, że istniały rozbieżności pomiędzy oficjalnym komunikatem RCMP w tej sprawie, a wydarzeniami uwiecznionymi na filmie.
Nagranie posłużyło jako ważny argument w dyskusji na temat elektrycznych paralizatorów. Teoretycznie nie powinny one zabijać, nawet jeśli są niewłaściwie użyte. Tylko teoretycznie. Amnesty International podaje, że w wyniku użycia tzw. taserów tylko w USA zginęło ok. 200 osób. Robert Dziekański nie był jedyną ofiarą tasera, której śmierć zapisano na filmie.
Materiał o śmierci Dziekańskiego to również kolejny dowód na to, że stróże prawa nie zawsze są uczciwi w opisywaniu wydarzeń, w których wypadają niekorzystnie. Ukazał również słabości w zabezpieczeniu lotniska, które powinno być wyposażone w kamery monitoringu. Tymczasem głównym dowodem ukazującym możliwe nadużycie pozostał wspomniany film.
Podobna, choć o wiele mniej tragiczna sytuacja miała miejsce kilka miesięcy temu w USA. Nowojorski policjant, który złożył skargę na rowerzystę okazał się agresorem. Nie mówiły o tym policyjne raporty, ale
pokazał to komórkowy film.
Więcej na ten temat >>